Pierwszy post na tym blogu poświęcam notatce o zjawisku, którego
doświadcza każdy z nas. Choć jego nazwa jest długa i niełatwa,
podejrzewam, że każdy choć raz ją usłyszał. A jeśli nawet nie - nie ma
to większego znaczenia, bo owe zjawisko na 99% u większości z nas
wystąpiło. O czym mowa? Nic prostszego - prokrastynacja jest już przecież nawet w tytule.
Czym jest? Niczym innym jak zwlekaniem z rozpoczęciem działania,
odkładaniem wykonywania różnych czynności, a najprościej mówiąc -
lenieniem się. Tak, moi drodzy czytelnicy (których jeszcze nawet nie mam
;)). Nazywajmy rzeczy po imieniu: jeśli odwlekam założenie bloga od
kilkunastu ładnych miesięcy, jeśli wymyślałam już różne nazwy, tematyki,
formuły, projekty i inne jakże istotne elementy mojego miejsca w sieci,
a jeszcze nie zdążyłam na dobre się za to zabrać, to oznacza tylko
tyle, że jestem okropnym leniem. Ała, boli, jak sobie o tym głośno
napisałam. Cóż, nie ma to jak porządne uświadomienie sobie, że jeśli
chcesz działać to działaj, a nie planuj. Szkoda czasu na planowanie, że
nową czynność najlepiej zacząć wprowadzać z początkiem nowego miesiąca,
najlepiej pierwszego dnia rano (dobrze, żeby było to w weekend - jakżeby
inaczej), o określonej godzinie, aby czynność ta od razu miała sens i
dała mi mocnego kopa do dalszego działania i stawiania czoła
konsekwencjom. Od dzisiaj, planowaniu "strategicznemu" mówię nie!
http://www.chyba-ty.pl
Tym właśnie sposobem, 6 kwietnia 2015 roku, o godzinie 21:58, w poniedziałek, zaczynam pisanie bloga i gdzieś mam moje
wcześniejsze postanowienia.
